Byłem tym uczniem, którego niektórzy nazywali geniuszem. Niesłusznie - po prostu słuchałem na lekcjach i interesowałem się przedmiotami ścisłymi. Ta etykietka jednak stworzyła we mnie przekonanie, że poradzę sobie ze wszystkim samą inteligencją.
Studia szybko to zweryfikowały.
Na informatyce i wzornictwie odkryłem, że potrafię zarabiać szybciej niż uczelnia potrafi mnie uczyć. Pierwsze zlecenia programistyczne i graficzne. Pierwsze pieniądze. I pierwsze noce zarwane przy monitorze, popijane kawą, energetykami, zajadane drożdżówkami z pobliskiej piekarni.
Porzuciłem oba kierunki studiów. Logika wydawała się prosta: po co tracić czas na teorię, skoro praktyka płaci?
To był początek 20-letniej drogi, której większości nie polecam nikomu.
Budowanie fundamentów (których znaczenia nie rozumiałem)
Gdzieś w tym czasie bliska mi osoba zwróciła uwagę na pewne wzorce w moim zachowaniu - rzeczy, które sam traktowałem jako "normalne," a które warto było zrozumieć głębiej. Z ciekawości poszedłem na terapię. Nie dlatego, że "musiałem" - ta ciekawość towarzyszy mi od dziecka i jest jednocześnie moim przekleństwem i błogosławieństwem.
Terapia otworzyła drzwi do buddyzmu. Nie jako religii, ale jako systemu filozoficznego, który okazał się zaskakująco spójny z wartościami, które budowałem przez lata: życzliwość wobec wszystkich istot, rozumienie przyczyny i skutku, uważność, akceptacja rzeczywistości takiej, jaka jest.
Buddyzm wprowadził mnie w medytację. I tu nastąpił pierwszy przełom - odkryłem, ile można zmienić w sobie po prostu siedząc na poduszce. Że umysł jest plastyczny. Że emocje to dane, nie wyroki. Że między bodźcem a reakcją istnieje przestrzeń, w której mieszka wolność.
Nie wiedziałem jeszcze, jak bardzo te narzędzia będą mi potrzebne.
Zderzenie z rzeczywistością
Przez lata freelancingu zarobiłem sporo pieniędzy. Problem w tym, że wydałem je wszystkie. I więcej.
Skupiłem się na tym, w czym byłem dobry - programowaniu, projektowaniu, rozwiązywaniu problemów technicznych. Zignorowałem to, czego nie rozumiałem - finanse, podatki, planowanie długoterminowe. Efekt: moja pierwsza firma zakończyła się długiem i zamknięciem.
Do tego doszło wypalenie. Nie dramatyczne, filmowe wypalenie. Ciche, podstępne wypalenie programisty:
- Brain fog, który sprawia, że prosty kod zajmuje trzy razy dłużej
- Brak motywacji do projektów, które kiedyś ekscytowały
- Lęki, które paraliżowały działanie
- Ucieczka w sen, seriale, gry - wszystko, byle nie myśleć o tym, co trzeba zrobić
- Rezygnacja, która mówi "po co w ogóle próbować"
Paradoksalnie - to był moment, w którym fundamenty zbudowane wcześniej zaczęły pracować.
Od chaosu informacyjnego do minimalizmu
Zacząłem szukać rozwiązań. Tak jak wcześniej eksplorowałem możliwości umysłu przez medytację, teraz rozszerzyłem poszukiwania na ciało. Fizjologia, dietetyka, chronobiologia, neuroscience. Przeczytałem ponad sto książek. Ukończyłem certyfikaty: trener personalny, dietetyka, mobility, zarządzanie.
I wpadłem w pułapkę, którą znasz, jeśli kiedykolwiek próbowałeś "zoptymalizować" swoje zdrowie.
Nadmiar informacji. Sprzeczne badania. Guru obiecujący cuda. Suplementy, gadżety, protokoły wymagające dwóch godzin dziennie. Biohacking zamienił się w kolejną formę prokrastynacji - zamiast działać, czytałem o działaniu.
Wtedy wróciłem do czegoś, co znałem z buddyzmu i stoicyzmu: minimalizmu.
Zacząłem szukać najmniejszej skutecznej dawki. Co jest absolutnie niezbędne? Co faktycznie działa, a co to marketing? Gdzie są twarde dane, a gdzie wishful thinking?
Eliminowałem. Upraszczałem. Testowałem na sobie.
System, który działa
Doszedłem do protokołu, który jest radykalnie prosty w porównaniu z tym, co proponuje większość "biohackerów":
Dieta mięsożerna
Żadnych suplementów — przy właściwym jedzeniu nie są potrzebne.
Zoptymalizowany cykl dobowy
Sen, światło, regularność.
Eliminacja szumu
Usunięcie tego, co niepotrzebnie podbija dopaminę. Powrót do stoickiego patrzenia na życie.
Efekt? Nie jestem "wyleczony" ani "oświecony." Wciąż odczuwam presję, stres, gniew. Różnica polega na tym, że potrafię tymi emocjami zarządzać. Mam przestrzeń między bodźcem a reakcją. Codzienne działanie nie jest walką z własnym ciałem i umysłem.
Założyłem nową firmę. Spłacam długi z poprzedniej. Stan mojej firmy traktuję jako wyznacznik mojego stanu umysłu - im lepiej radzi sobie biznes, tym lepiej zarządzam sobą.
Kim jestem
Minimalista
Dążę do eliminacji zbędnych elementów w pracy i otoczeniu. Szukam najmniejszej skutecznej dawki.
Stoik
Filozofia stoicka towarzyszy mi od czasów liceum. Racjonalna odporność na przeciwności.
Racjonalista
Umysł to najpotężniejsze narzędzie ludzkości. Jestem świadomy błędów poznawczych i tego, że wiele "prawd" to mity.
Instruktor
7 lat doświadczenia jako instruktor. Pasja dzielenia się wiedzą przez efektywne metody nauczania.
Biohacker
Stosuję odkrycia naukowe do optymalizacji ciała i umysłu. Testuję na sobie, zanim polecę innym.
Rzemieślnik
Integruję wiedzę z różnych dziedzin, tworząc funkcjonalne i estetyczne rozwiązania.
Dlaczego o tym piszę
Przeszedłem 20 lat prób i błędów. Zarwanych nocy, złych decyzji finansowych, wypalenia, przebijania się przez góry sprzecznych informacji.
Wyciągnąłem z tego system.
Nie dlatego, żebym był mądrzejszy od innych. Dlatego, że miałem wystarczająco dużo czasu na popełnienie wystarczająco wielu błędów i wyciągnięcie z nich wniosków.
Teraz chcę skrócić tę drogę dla ludzi, którzy nie mają 20 lat na eksperymenty. Dla programistów, którzy zostali CEO i nagle odkryli, że ich ciało nie współpracuje. Dla racjonalistów, którzy chcą danych, nie obietnic. Dla minimalistów, którzy szukają tego, co faktycznie działa, nie tego, co dobrze się sprzedaje.
Jeśli to brzmi jak Ty - jesteśmy w tej samej drużynie.
Fundament mojej wiedzy
Książki i publikacje naukowe
Przez lata przeczytałem stosy książek i publikacji. Większość okazała się szumem.
Szukałem skrótów, hacków, tajemnej wiedzy. Kupowałem obietnice na okładkach. Testowałem protokoły, które brzmiały rewolucyjnie w teorii i rozsypywały się w konfrontacji z szóstą kawą i trzecią zarwaną nocą.
Z czasem nauczyłem się jednej rzeczy: to, co naprawdę działa, jest zwykle proste. I nudne. I dlatego trudno to sprzedać.
Dziś moje podejście sprowadza się do trzech kroków: czytam - ale ufam tylko temu, co ma solidne podstawy. Sprawdzam na sobie - bo żadna publikacja nie zastąpi testu w moim własnym życiu. Działam albo odrzucam - bez sentymentu do idei, które nie przynoszą rezultatów.
Nie chodzi o to, ile wiesz. Chodzi o to, czy to, co wiesz, zmienia sposób w jaki funkcjonujesz o szóstej rano, gdy musisz podjąć pierwszą decyzję dnia.
Doświadczenie
7 lat doświadczenia jako instruktor. Wykłady publiczne o biohackingu w Szczecinie. Prowadzę Upayakusala sp. z o.o., gdzie wdrażam zasady biohackingu w codziennej pracy.
Certyfikaty
- Silva Life System Program (Silva International)
- Mindfulness w rozwoju osobistym i zawodowym (Uniwersytet Śląski)
- Dietetyka — Repetytorium (Akademia Ekonomiczno-Humanistyczna)
- Akademia Trenera Personalnego
- Kręgosłup, Stopy, Lokomocja — zintegrowane podejście do ruchu
- Mobilność De Novo — rozciąganie aktywne i mobilizacje
- Kursy medytacyjne (Isha Foundation, Karma Kagyu)
- Masaż tajski (TMC Thai Massage School of Chiang Mai)
- Zarządzanie stresem i konfliktami (Institute of Leadership and Management)